O autorach
 

Ewa Kuzak

Nadworna Rozłupywaczka Ziaren

 

Bogumił Bronowicz

Szaman Palenia Kawy

 

Agnieszka Sarat

Mała Czarna Serwisu

 

Kamila Kotusiewicz

Skazana na kawę

 

Rafał Smagała

Tańczący z Młynkami

Bogumił Bronowicz - Redaktor

Nazywam się Bogumił Bronowicz. Od kilkunastu lat regularnie popijam kawę. Zaraziłem się tą przemiłą czynnością w czasie studiów, a potem już było tylko ciekawiej. Podczas moich podróży po Europie i po Świecie podpatrywałem, jak i z czego – w zależności od strefy geograficznej – przygotowuje się i konsumuje mój ulubiony czarny napar.



Różnice w kulturze picia kawy w miejscach, w których byłem, są ogromne. Trzysta kilometrów za kołem podbiegunowym, praktyczni Norwegowie lubują się w rozpuszczalnym granulacie, a że stać ich na droższy produkt, uważają że piją wyborną kawę, i robią to nie rzadziej, a może nawet częściej niż Włosi. Kubek kawy osiem-dziesięć razy w ciągu dnia, to dla potomków Wikingów nic nadzwyczajnego.

Z kolei włoskie espresso wzbudziłoby salwę śmiechu lub zdziwienie w Azji Południowo-Wschodniej. Tam tradycyjna śródziemnomorska „kapsułka” kofeiny byłaby czymś nie do przełknięcia. Chyba że za karę. Na przykład na Sumatrze, w Singapurze, czy Malezji, kawa jest słodzona skondensowanym mlekiem do granic możliwości. Następnie schładza się ją przelewając zamaszyście z kubka do kubka. Taki wysokoenergetyczny napój spożywany jest praktycznie tylko na śniadanie. Towarzyszy mu pączek z mąki ryżowej nadziewany czekoladopodobnym farszem ze sfermentowanej soi, którego smaży się na głębokim tłuszczu palmowym w woku. I jest on całkiem smaczny, czego nie mogę powiedzieć o gęstej i słodszej od miodu kawie – o ile to jeszcze kawa.

Wyjątkiem w tamtej części świata jest Wietnam. Tam europejski turysta ma alternatywę. W Sajgonie (obecnie Ho Chi Minh) nie ma problemu z napiciem się bardzo dobrej czarnej kawy, a nawet zjedzeniem na śniadanie croissanta. Jest to w tej części Azji czymś nadzwyczajnym. Zwane dawniej Indochiny, były kiedyś kolonią francuską, stąd miejscowi zaadoptowali sposób parzenia czarnego naparu od przybyszów znad Sekwany. Najwidoczniej przypadł im do gustu – zresztą nie tylko on. Wietnamczycy polubili też naleśniki, z których wyewoluowały sajgonki, ale też piwo, które jest zdecydowanie tańsze w tym kraju, w porównaniu do innych krajów regionu. Dodam, że jest też całkiem smaczne.

Wracając do kawy, jeśli zainteresowałeś się jej tematyką, zapraszam Cię serdecznie do regularnych odwiedzin naszego serwisu internetowego www.cie-kawa.pl. Będę tu publikować coraz to nowe artykuły, z których dowiesz się rzeczy nie tylko interesujących, ale też przydatnych z punktu widzenia miłośnika kawy.

Jeśli chcesz rozwijać swoją wiedzę o kawie, ale też umiejętności jej parzenia i wykorzystywania do sporządzania dań oraz deserów, bądź naszym Gościem.

Pozdrawiam

Bogumił Bronowicz