Kawa na Sardynii

Rzecz jest o kawie, lecz na początku wspomnę o pizzy, bo ta podczas mojego pobytu na tej wyspie słynącej z pięknych plaż, wcale nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Natomiast o kawie nie mogę powiedzieć tego samego.

Kawa, którą piłem podczas wakacji na Sardynii była znakomita. Mam na myśli zarówno tę, którą miałem przyjemność picia w restauracjach i kawiarniach, jak i tę, którą kupowaliśmy w sklepie i parzyliśmy w kawiarce znalezionej w wynajętym apartamencie.

Zacznę od tej drugiej. Przede wszystkim, uderzyła mnie nie tylko jakość i różnorodność kaw, ale także ich cena. Naprawdę przyzwoitą kawę i znacznie smaczniejszą od tej, która jest oferowana w polskich sklepach, można dostać w cenie około dwóch i pół Euro za pół kilograma. Najczęściej sięgaliśmy po produkty marki Lavazza. Nie chciałbym wprowadzać tu jakichś teorii spiskowych, jednak odniosłem wrażenie (nie tylko ja, moi znajomi również), że produkt pod tą marką smakuje inaczej we Włoszech niż w Polsce. Wiem, wiem, czasem tak jest, że klimat danego miejsca sprawia, iż odnosimy różne wrażenia smakowe. Sam pamiętam, jak zachwycałem się winem w Egerze a po jego przywiezieniu do Polski, czar prysł i wyśmienity napój zamienił się w przeciętne, jakby rozrzedzone wino. Jednak w przypadku Lavazzy z Sardynii upierałbym się przy jej wyższej jakości. Roztaczała pełniejszy aromat, miała bogatszy smak i była przy tym łagodna, pozbawiona kwaskowatości. Ciekawe czy na moim miejscu miałbyś podobne doświadczenie do moich i czułbyś rzecz podobnie..?

Kawa podawana w kawiarniach, w których miałem okazję ją pić, to majstersztyk. Po raz pierwszy piłem ją w miejscowości Costa Rei, na południowym wschodzie wyspy. W niewielkiej restauracji przy plaży zamówiłem „Americanę”. Nazwą tą Włosi określają zwykłą kawę z niewielkim dodatkiem zagotowanego mleka. Była pierwszorzędna. Mimo przełamania naparu, kawa miała bardzo klarowny aromat. Smak był pełny, lecz bardzo łagodny. Wnosząc po tym, że mimo jej treściwości, nie czułem gwałtownego wzrostu ciśnienia, czego się przez chwilę nawet obawiałem. Sądzę więc, że arabica, z której przyrządzono kawę, miała niski poziom kofeiny. To lubię.

Bardzo miło też wspominam espresso w miejscowości Arbatassa, słynącej z pięknych czerwonych klifów. Tuż przy porcie znaleźliśmy niewielką kawiarnię stojącą vis-a-vis kościoła przygotowywanego do uroczystości ślubnej, w której zamówiliśmy sobie kawę. Było to jedno z najbardziej łagodnych i smacznych espresso, jakie kiedykolwiek miałem okazję wypić. Znowu uderzył mnie niski poziom kwaskowatości w smaku. Kawa smakowała mi na tyle, że tylko z rzadka popijałem ją zimną wodą z lodem. Próbowałem nawet zapytać barmana, z jakich ziaren została przygotowana, jednak ja nie znałem włoskiego, a on angielskiego, więc w takiej sytuacji nie chciałem być zbyt natarczywy i zaniechałem dociekań.

Generalnie, jeśli udasz się na Sardynię, koniecznie zrób sobie w sklepie solidny zapas kawy i nie omieszkaj też spróbować jej w kawiarni. Jestem pewny, że się nie zawiedziesz.

Autor artykułu:
Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Autor artykułu: Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Masz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres: bogumil@cie-kawa.pl Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! 😎☕️


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

Checking here, to indicate that you have read and agree to the terms of the Privacy Policy