Z okopów na nasze stoły, czyli początki kariery kawy instant

Z okopów na nasze stoły, czyli początki kariery kawy instantTelefon komórkowy, Internet, GPS – wszystkie te wynalazki opracowano na potrzeby wojny. Lecz nie tylko tak zaawansowane rzeczy ułatwiają jej prowadzenie. Kawa również. Gdyby nie światowy konflikt 1914-1918 być może znacznie dłużej czekalibyśmy na pojawienie się kawy instant w naszych domach.

Walki pozycyjne w okopach Wielkiej Wojny były ogromnym dramatem żołnierzy wszystkich walczących ze sobą stron. Nawet w chwilach krótkiego wytchnienia między jednym a drugim ostrzałem artyleryjskim czy szturmem przeciwników, warunki życia w gigantycznej sieci transzei, były piekłem. Szczególnie dokuczliwymi dla żołnierzy były: zimno, bród, wszy, szczury, błoto i wszechobecna wilgoć. Wszystkiemu nierzadko towarzyszył smród ciał poległych, leżących na pasie ziemi niczyjej całymi tygodniami. Próba ich ściągnięcia i godnego pochowania przez towarzyszy broni była niemal równoznaczna ze śmiercią.

Mimo tak ciężkiej doli, walczący starali się nie poddawać i w miarę możliwości organizować swój byt, żeby był choćby trochę znośniejszy. Powszechnym zjawiskiem stało się drążenie w ścianach okopów ziemianek służących za prowizoryczne schrony. Wstawiano do nich proste meble, budowane naprędce i z czego się da. Dzięki nim robiło się trochę bezpieczniej i bardziej sucho. Można się było wyciągnąć na pryczy, zawinąć w gnijący koc i zdrzemnąć w jako tako suchym pomieszczeniu; ale też zjeść przy stole rację żywnościową popijając ją kawą a potem wspólnie zagrać w karty przy lampie naftowej. W budowie takich umocnień zasłynęli szczególnie Niemcy. Nie raz po zdobyciu ich okopów przez żołnierzy alianckich, ci ostatni wpadali w podziw nad zmyślnością swoich przeciwników. Ziemianki miały czasem aż kilka poziomów w głąb gruntu i połączone były ze sobą siecią korytarzy.

Mówi się, że dla żołnierza żyjącego w warunkach polowych najważniejszy jest sen i jedzenie. W latach 1914-1918 nie zdawano sobie jeszcze sprawy, jak ważny w warunkach nowoczesnej wojny jest odpoczynek i szanowanie zasobów ludzkich. Żołnierze gnili w okopach tygodniami, a każdy dzień zmniejszał ich szanse na przeżycie. W efekcie ginęli najlepsi i najbardziej zahartowani w boju, a z biegiem czasu zastępowali ich coraz mniej doświadczeni poborowi, ginący jeszcze szybciej niż poprzednicy. Przez to straty po obu stronach były niewyobrażalne. Niekiedy liczone nawet w dziesiątkach tysięcy żołnierzy w ciągu jednego dnia walk.

Jeśli chodzi o frontowe wyżywienie, z tym było nieco lepiej – przynajmniej do pewnego momentu. Zarówno Francuzi, Anglicy i Amerykanie, jak i Niemcy starali się zaopatrywać swoich żołnierzy nie tylko w konserwy i suchary, ale też w ciepłe jedzenie, które czasem dostarczano transzejami komunikacyjnymi nawet na pierwszą linię walk. O ile alianci aż do końca wojny mogli sprostać temu zadaniu, o tyle armia niemiecka w wyniku blokady kontynentalnej Państw Centralnych, już w 1917 roku miała w tym względzie poważne problemy. Co więcej, zdarzały się sytuacje, kiedy żołnierze niemieccy powodowani głodem dokonywali samowolnych i desperackich ataków na okopy przeciwnika, by zdobyć choć trochę żywności. Podobno szczególnym powodzeniem wśród nich cieszyła się brytyjska wołowina konserwowa.

W najlepszej sytuacji aprowizacyjnej byli Amerykanie, którzy przystąpili do konfliktu w 1917 roku. Kraj ten miał gigantyczne zapasy żywności, które, niczym nie zakłócanym, strumieniem płynęły do angielskich i francuskich portów. Powodem takiego stanu rzeczy była klęska Niemców w konfrontacji z flotą brytyjską. Po bitwie jutlandzkiej w 1916 roku, kiedy to ich marynarka wojenna uległa Royal Navy, Niemcy nigdy już nie byli w stanie przechylić szali zwycięstwa na morzu na swoją stronę. Stało się więc wiadomym, że nie zdołają wziąć Brytyjczyków głodem. Ostatecznie wydarzyło się coś wprost odwrotnego – głód zaczął zwyciężać właśnie ich.

6 kwietnia 1917 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Niemcom i oficjalnie przystąpiły do Pierwszej Wojny Światowej. Pod koniec czerwca tego samego roku amerykańska piechota zaczęła przybywać do Europy a wraz z nią olbrzymie ilości kawy, do której naczelne dowództwo armii tego kraju tradycyjnie przywiązywało ogromną wagę. Już w czasie Wojny Secesyjnej (1861 -1865) władze wojskowe Unii dbały o regularne zaopatrywanie swoich żołnierzy w ten napój, przydzielając każdemu z nich po 36 funtów ziarna rocznie (około 16 kg). Nie inaczej było w I Wojnie Światowej. Za oceanem panowało bowiem przekonanie, że na polu bitwy kawa jest nie mniej ważna niż wołowina, chleb i sól. Dzięki niej żołnierze mieli zachowywać morale, odzyskiwać siły i wskrzeszać w sobie ducha walki. Doszło nawet do tego, że Departament Wojny USA wraz z rosnącym zaangażowaniem w konflikt, podjął dalsze kroki i stworzył na terenie Francji sieć polowych palarni kawy, gdzie potem ją rozdrabniano i na bieżąco dostarczano żołnierzom. Nawet jeśli jej jakość pozostawiała wiele do życzenia, bardzo chętnie raczyli się nią również Brytyjczycy i Francuzi.

W pewnym momencie ktoś stojący na czele armii USA wpadł na pomysł zwiększenia wydajności dystrybucji kawy do oddziałów wojskowych. I tak postanowiono, że jeszcze zielone ziarna kawowca zostaną zastąpione kawą rozpuszczalną. Można przypuszczać, że inicjatywa powstała dlatego, że wynalazek ten opracowano właśnie w USA. Kawę instant wytworzył po raz pierwszy w 1901 roku aptekarz japońskiego pochodzenia, Satori Kato. Licząc na duże zyski wynalazca opatentował swój produkt. Jednak na początku nie podbił nim rynku. Miało się to stać dopiero kilkanaście lat później i w nieco niespodziewanych okolicznościach – bo dzięki zaangażowaniu Ameryki w niszczącą wojnę w Europie.

Część żołnierzy powracających z wojny w 1918 roku, zarówno amerykańskich, brytyjskich, jak i francuskich, dobrze znała już smak kawy rozpuszczalnej. Napój może nie smakował tak jak kawa naturalna, ale był prosty w przygotowaniu i również skutecznie stawiał na nogi. Stał się więc produktem poszukiwanym. Co prawda, na początku jako wojskowy wynalazek i ciekawostka, lecz już niebawem rozpowszechnił się jako skuteczny substytut kawy naturalnej. W pewnym momencie podłapała to szwajcarska firma Nescafé. Widząc rosnące zainteresowanie kawą instant, opracowała własną metodę jej wytwarzania, udoskonalając jej smak w taki sposób, by był bardziej zbliżony do kawy naturalnej. I w ten oto sposób już w 1938 roku Nescafé zdominowała światowy rynek kawy instant. Cóż, wiele wynalazków bierze swoje początki na wojnach.

Autor artykułu:
Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Autor artykułu: Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Masz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres: bogumil@cie-kawa.pl Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! 😎☕️


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

Checking here, to indicate that you have read and agree to the terms of the Privacy Policy