Kawa w książce, książka przy kawie – część I

Kubek świeżo zaparzonej etiopskiej Sidamo, leżak na tarasie i książka w ręku. Lato. Czego chcieć więcej? Czytam „Historię pszczół” norweskiej pisarki Mai Lunde. Szczerze polecam, choć jestem dopiero w połowie książki, wciąga i nie pozwala wydostać się z powrotem do rzeczywistości. Czytam o ludzkich losach, rozdzielonych w czasie ale połączonych losem tych pracowitych i wytrwałych małych owadzich istot. Czytam, aż tu nagle coś znajomego, coś kawowego, uśmiecham się do siebie, bo chciałabym wziąć udział w rozmowie, niestety mogę co najwyżej przytaknąć.

„Jeśli czegoś Jimmy’emu brakuje wewnątrz, to został wyposażony na zewnątrz. Jest przystojny w stylu uniwersyteckim. Blondyn, bujna czupryna, dołek w brodzie, potężne szczęki, doskonałe proporcje, przez okrągły dobę powinien mieć na sobie strój futbolowy. W dodatku bardzo dba o swój wygląd. Zawsze przystrzyżony, uczesany. Niejasne jest tylko, dla kogo tak się stroi, bo nigdy nie pojawiła się w jego pobliżu żadna dziewczyna.

Trzymał w ręku termos. Zauważyłem, że nowy. Lśniąca stal odbijała słoneczne światło, oślepiła mnie, zanim Jimmy odwrócił dzbanek.

Każdy z nas wyjął filiżankę. Jimmy kupił je kilka lat temu. Nieduże zielone filiżanki z działu turystycznego Kmartu. Można ścisnąć je tak, że robią się płaskie. Obaj z Rickiem wyciągnęliśmy je w stronę Jimmy’ego, które bez słowa otworzył termos.

- Świeżo mielone ziarna – powiedział i zaczął nalewać.

Mnie podał pierwszemu.

- Kolumbijska. Ciemna, mocno palona.

Jeśli o mnie chodzi, równie dobrze mógłby to być proszek. Kawa to kawa. Dla Jimmy’ego przygotowywanie kawy jest przypuszczalnie tym, co najbardziej przybliża go do sztuki. Ziarna kupił przez Internet. Uważa, że powinny być mielone tuż przed parzeniem, bo kawa rozpuszczalna to dzieło szatana. Poza tym trzeba ją parzyć w odpowiedniej temperaturze. Temperatura ma decydujące znaczenie. W tym celu Jimmy zainwestował w europejski ekspres do kawy, który tygodniami czekał na cle, zanim w końcu można go było przywieźć do domu.

Stuknęliśmy się filiżankami. Miękki plastik dotknął miękkiego plastiku niemal bezgłośnie. Nareszcie każdy z nas pociągnął łyk.

Teraz nadeszła ta chwila, kiedy mieliśmy wychwalać kawę, powiedzieć coś rozsądnego. To należy do rytuału. Zmrużyłem oczy, smakowałem płyn w ustach niczym jakiś znawca win.

- …głębia… pełnia.

- Mhm – przytaknął Rick – Czuje się smak palonych ziaren.

Jimmy kiwał głową, zadowolony. I spoglądał na nas z oczekiwaniem, niczym dzieciak czwartego lipca. Spodziewał się więcej.

- Tak, to jednak coś całkiem innego niż proszek – rzekłem.

- Najlepsza kawa w tym roku – dodał Rick. (…)

- Czy wiecie, że najstarszy ślad dotyczący kawy, jaki znaleziono, to pochodząca sprzed tysiąca pięciuset lat historia z Etiopii? – spytał Rick.

- Rany, nie, naprawdę? – dziwił się Jimmy.

- Naprawdę. Pasterz kóz, nijaki Kaldi, odkrył, że kozy po zjedzeniu pewnych czerwonych jagód zachowują się dziwnie: mianowicie nie śpią. Powiedział o tym znajomemu mnichowi.

- Czy tysiąc pięćset lat temu w Etiopii byli mnisi? – spytałem.

- Tak. – Popatrzył na mnie rozkojarzony, z lekko rozbieganym wzrokiem.

Jimmy natomiast machnął ręką.

- Oczywiście, że istnieli mnisi.

- Chyba jednak nie chrześcijańscy. Chodzi mi o to…Etiopia czy w ogóle Afryka w tamtych czasach nie…

- Niezależnie od tego, jak było, mnich się tym zainteresował. Bo często przysypiał podczas modlitwy, więc zalał te owoce gorącą wodą i wypił napar. Voila, kawa!

Jimmy kiwał głową zadowolony, Rick zrobił research. A to honor dla jego kawy.”

Źródło:

Lunde M., Historia pszczół, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016

Autorka artykułu:
Ewa Kuzak - Nadworna Rozłupywaczka Ziaren

Autorka artykułu: Ewa Kuzak - Generalny kawoszMasz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres: ewa@cie-kawa.pl  Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! :)


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

Checking here, to indicate that you have read and agree to the terms of the Privacy Policy