Kościół „Świętego Mokka”

Czasy po zakończeniu drugiej wojny światowej były ciężkie dla całej Europy. W skutek działań militarnych, gospodarki niemal wszystkich państw na Starym Kontynencie legły w gruzach. W wyniku tego, na rynku dóbr doczesnych brakowało niemal wszystkiego. Także kawy, której ceny były wówczas astronomiczne.

Po zakończeniu wojny w 1945 roku Ameryka skłaniała się coraz mocniej do udzielenia pomocy finansowej krajom europejskim. Z czasem zaczęła uwzględniać w swoich planach również Niemcy. USA uznały, że kraj ten nie może być pozostawiony sam sobie, gdyż jest zbyt ważny z geopolitycznego i strategicznego punktu widzenia. Takie stanowisko uległo znacznemu umocnieniu wraz ze wzrostem wrogości między krajami kapitalistycznego Zachodu a ZSRR. Zanim jednak pomoc w postaci planu Marshala przyniosła wymierne efekty, czyli poprawę stopy życiowej obywateli państw zachodnich, poprzedził ją ponury okres niedoborów, czarnorynkowej drożyzny i przemytników, których jednym z ulubionych łupów była kawa. Zjawisko to dotknęło właśnie Niemcy w latach 1945-1953.

Szmuglowanie kawy z Belgii i Holandii do Niemiec miało oczywiście podłoże ekonomiczne. Proceder był opłacalny ze względu na wysoki podatek, jakim obłożono kawę w brytyjskiej strefie okupacyjnej. W efekcie wywołało to gwałtowny wzrost jej cen na tym obszarze. W takiej sytuacji przedsiębiorczy przemytnicy nie tracili czasu. Natychmiast zajęli się nielegalnym przerzutem kawy przez granicę.

Niosło to za sobą tragiczne skutki. W czasie procederu używana była broń palna, więc zginęło dwóch celników i aż trzydziestu jeden przemytników. W sumie przez osiem lat przeszmuglowano około tysiąca ton kawy. Centrum nielegalnej działalności stał się Akwizgran, skąd przemycano ją dalej na południe Niemiec. Kiedy o sprawie zaczęło robić się głośno, okazało się, że w przemyt zamieszani byli również katoliccy duchowni. To wywołało spore wzburzenie społeczeństwa, które zauważyło jawną sprzeczność między oficjalnymi naukami a faktycznym postępowaniem części hierarchów kościelnych. Przy okazji wyszło też na jaw za sprawą niejakiego księdza o nazwisku von Schmidt z miasta Nideggen, że miejscowy kościół parafialny pod wezwaniem Świętego Huberta, który zniszczono w czasie wojny, został odbudowany za pieniądze z przemytu kawy. Podobno ksiądz pobłogosławił nawet w czasie mszy darczyńców zajmujących się tzw. „nocnym biznesem”. Zresztą podobno mieszkańcy miasta do dzisiaj mówią o tej świątyni z przekąsem: kościół Świętego Mokka.

24 sierpnia 1953 roku, w związku z pojawieniem się możliwości obniżenia podatku na kawę i ukrócenia działalności przemytniczej, zmniejszono go z 10 na 4 marki niemieckie od jednego kilograma. Dzięki temu nastąpiło drastyczne obniżenie cen, skończyły się problemy z przemytem a kawa stała się dużo bardziej dostępna dla wszystkich.

Autor artykułu:
Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Autor artykułu: Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Masz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres: bogumil@cie-kawa.pl Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! 😎☕️


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

Checking here, to indicate that you have read and agree to the terms of the Privacy Policy