San Escobar – czy w tym kraju produkuje się kawę?;)

Kawę „san escobar” znalazłam na stoisku palarni kaffaETC podczas VIII Festiwalu Sera w Lidzbarku Warmińskim, na który wybrałam się w celu degustacji sera, ale nadarzająca się okazja kupienia świeżo palonej kawy nie pozostawiła mnie obojętną. Gdy podeszłam do stoiska i zaczęłam przyglądać się opakowaniom, większość nazw wydała mi się znajoma – znajome nazwy krajów, znajome nazwy odmian arabiki. Jednak o jednej z nich nigdy nie słyszałam. Zastanawiałam się jak to możliwe? Czy przeoczyłam coś ważnego na lekcji geografii? Jak mogłam pominąć kawowy kraj pisząc artykuły do „Podróży po kawowym świecie”?

Nie, na lekcji geografii niczego nie przeoczyłam ale z pewnością przeoczyłam rewelacyjne wiadomości z tamtego roku (a może po prostu już o nich zapomniałam?). A mianowicie... San Escobar to fikcyjny kraj wymyślony przez naszego ministra spraw zagranicznych, który po rzekomo długiej i wyczerpującej podróży użył w wywiadzie nie tego słowa co potrzeba. Cóż... każdemu może się zdarzyć użyć nazwiska słynnego narkotykowego barona z Kolumbii nie w tym momencie co trzeba. Ale że minister jest osobą publiczną a internauci tylko czekają na tego typu wpadki, w internecie zawrzało od memów, żartów i zabawnych komentarzy na temat wymyślonego przez ministra nowego państwa.

Na pomysł wykorzystania popularności nowego „kraju” w biznesie wpadł właściciel warszawskiej palarni kawy kaffaETC Ireneusz Majdowski. „San escobar” to w rzeczywistości bardzo dobra mieszanka trzech odmian arabiki (zapraszam do zapoznania się z jej recenzją), stworzona przez samego właściciela palarni. Opakowanie autorskiej kawy niczym nie wyróżniało się od innych opakowań na stoisku poza tym, że opis jej pochodzenia został zwyczajnie zmyślony. Obszar Fazenda Audiovideo, umiejscowiony ok. 100 km na wschód od Santo Subito, nie istnieje a już samo słowo „audiovideo” sugeruje jakiś ukryty myk. Czytając dalej: „(...) ulubiona kawa zarówno autora włoskich powieści, C. Decomorreno, jak i El Ministro De La Defensa Nacional, Jose Arcadio Moralesa” można paść ze śmiechu. A wszystkie te przytyki oczywiście odnoszą się do wspomnianego wcześniej ministra.

Ot, cała historia kawy „san escobar” :)

Popijając świeżo zaparzony napar, de facto bardzo dobry w smaku, zastanawiam się czegóż to ludzie nie wymyślą? Lub raczej – czegóż to ludzie nie skomentują, nie obrócą w żart? Pomimo wszystko, cieszę się, że wciąż potrafimy się śmiać i oby tylko te żarty były smaczne, jak kawa z San Escobar.

Autorka artykułu:
Ewa Kuzak - Nadworna Rozłupywaczka Ziaren

Autorka artykułu: Ewa Kuzak - Generalny kawoszMasz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres: ewa@cie-kawa.pl  Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! 😄☕️


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

Checking here, to indicate that you have read and agree to the terms of the Privacy Policy