Co takiego stało się z przemysłem kawowym w Wenezueli, że z jednego z czołowych eksporterów stała się zależna od obcych kawowych producentów?

Choć Wenezuela, co oczywiste, znajduje się w Ameryce Południowej, to sposób picia kawy przez jej mieszkańców do złudzenia przypomina kawowe zwyczaje Włochów. Kawę w tym kraju pija się przez cały dzień. Rano mile widziana jest kapka mleka. Po południu zaś najpopularniejszym dodatkiem staje się cukier. Z mlekiem, bez, mała, duża, słodka czy czarna – smakuje tak samo dobrze, jeżeli u jej podstaw znajdziemy ziarno dobrej jakości. A o to w tym kraju coraz trudniej.

Od światowego giganta do ziaren sprowadzanych z Nikaragui

Jeszcze dwa wieki temu Wenezuela była trzecim największym producentem kawy na świecie. Pod koniec ubiegłego wieku plantacje wydawały ponad milion worków kawy, z czego ponad połowa trafiała za granicę. Wraz z początkiem XXI w. i zmianą sytuacji politycznej, przemysł kawowy chyli się ku upadkowi. Za prezydentury Hugo Chaveza znacjonalizowano go i narzucono urzędowe ceny kawy (jej kilogram w państwowym sklepie to mniej więcej równowartość ceny litra mleka w Polsce) a farmerzy walczą z pogłębiającym się problemem chorób nękających uprawy i wzrastającymi kosztami środków ochrony roślin, które powodują jednocześnie spadek jakości ziarna. To jedynie kilka z głównych powodów, dla których plantacje kawy stają się nieopłacalne. Farmerzy poszukują bardziej dochodowych źródeł utrzymania, takich jak np. hodowla bydła.

Sytuacja ta doprowadziła do tego, że w 2014 roku wenezuelskie plantacje nie były w stanie zaspokoić zapotrzebowania na kawę na rodzimym rynku, co poskutkowało koniecznością sprowadzenia ziaren kawowca z Nikaragui – znacznie droższych i zdecydowanie niższej jakości – zwłaszcza mając na uwadze fakt, iż ziarno to bywa odrzucane przez importerów amerykańskich.

Smak kawy z Wenezueli

Kawa z Wenezueli to najbardziej łagodna z południowoamerykańskich kaw. Cechuje ją niska kwasowość i słodycz. Smak można określić jako bogaty o przyjemnym, pełnym body. Dobrej jakości ziarno często pochodzi z plantacji usytuowanych na wschodzie przy granicy z Kolumbią. Jednak sami mieszkańcy tego kraju, jak się okazuje, nie potrafią docenić wartości własnego bogactwa naturalnego, jakim jest niewątpliwie ich kawa. Mimo, że w kawiarniach znajdziemy cappuccino, latte czy cortado, to sami Wenezuelczycy upodobali sobie picie bardzo rozcieńczonego i niezwykle słodkiego wywaru, który zwie się guayoyo i z synonimem dobrej kawy ma niewiele wspólnego (natomiast nasze określenie lura pasuje do niego idealnie).

Przyszłość kawy w Wenezueli nie wygląda dobrze. Miejmy nadzieję, że politycy na nowo odkryją w niej przemysłowy potencjał, aby zarówno Wenezuelczycy jak i reszta świata mogła zachwycić się na powrót smakiem ziaren pochodzących z tego kraju.

Autorka artykułu:
Agnieszka Sarat - Serwisowa Mała Czarna

Agnieszka SaratMasz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres:
agnieszka@cie-kawa.pl
  Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! 😄☕️


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

x
Przegądając serwis internetowy CIE-KAWA akceptujesz naszą Politykę Prywatności. Jeśli nie zgadzasz się z zasadami na jakich zbieramy i przetwarzamy dane prosimy o opuszczenie naszego serwisu Opuszczam serwis. Rozumiem